Pewnie już się domyślacie o co mi chodzi... Mianowicie nowo wybrany papież prosto z Argentyny ma dyplom z... Chemii!
Kiedy się o tym dowiedziałam w mojej głowie pojawił się obraz:
(mam nadzieje, że nie obraża on niczyich uczuć religijnych)
Nie ukrywam, że poczułam się pokrewną duszą z tym człowiekiem, poza tym wydaje się miły, ciepły i radosny.


